Marian Biskup

1922–2012

Marian Biskup był, po Gerardzie Labudzie i po swoim mistrzu Karolu Górskim, człowiekiem, który w XX w. najwięcej dokonał dla badania dziejów Pomorza Wschodniego. Nie był Kaszubem ani Mazurem, nie był z urodzenia mieszkańcem Pomorza. Wywodził się z Kujaw, zwanych w XIX w. pruskimi, z Inowrocławia, z rodziny rzemieślniczej. Odegrał przecież, jak i niektórzy przybysze z Wilna w Gdańsku czy w Toruniu, dla humanistyki pomorskiej rolę ogromną.

W 1939 r. jako licealista marzył już o zamieszkaniu w Toruniu, słyszał o planach utworzenia w tym mieście uniwersytetu. Po przebiedowaniu lat okupacji niemieckiej i spóźnionej wojną maturze zrealizował swe marzenia, na UMK studiując nauki historyczne i z miejsca ulegając fascynacji profesorem Karolem Górskim, który – znakomity mediewista – reprezentował w Toruniu zainteresowania historią zakonu krzyżackiego i dziejami Pomorza. Tak się jednak w latach 50. złożyło, że nie związał się młody historyk z UMK z Toruniem na stałe, lecz po kilku latach wszedł w skład tworzonej przez uczonych poznańskich i toruńskich filii Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk. W Toruniu istniała od roku 1958 Pracownia Historii Pomorza i Torunia podlegająca zakładowi kierowanemu przez wiele lat przez prof. Gerarda Labudę. Późniejszym samodzielnym Zakładem Historii Pomorza w Toruniu będzie kierował Marian Biskup aż do przejścia na emeryturę, co w niczym zresztą nie obniżało jego działalności naukowej. W Zakładzie Historii Pomorza i Krajów Bałtyckich kształtowało się pod jego kierunkiem silne środowisko badaczy dziejów Pomorza od Rugii i Szczecina po kraje bałtyckie.

Nie leży w możliwościach felietonisty wyliczenie choćby głównych dzieł naukowych czy rozlicznych jego funkcji organizacyjnych pełnionych w kraju czy za granicą. Parę istotnych faktów chciałbym jednak wspomnieć. Po pierwsze, był profesor swego rodzaju alfą i omegą działalności Towarzystwa Naukowego w Toruniu (TNT), zarówno jako długoletni sekretarz generalny, a następnie, po wielkim prezesie Konradzie Górskim, był niemal do końca swego pracowitego życia prezesem TNT. Godności naukowe spływały nań z kraju i z zagranicy. Był członkiem rzeczywistym PAN, działał w wielu międzynarodowych gremiach (od Niemiec i Sztokholmu po Paryż), był wreszcie jednym z organizatorów, obok Gerarda Labudy, odrodzonej Polskiej Akademii Umiejętności z siedzibą w Krakowie. Już w 1998 r. otrzymał doktorat honorowy uniwersytetu w Poznaniu, a w 2001 – w Gdańsku. Jeżeli zaś popatrzymy na dzieła napisane czy współtworzone przez Mariana Biskupa, to może nawet wbrew pozorom, jego dorobek naukowy rozkładał się równomiernie na dzieje całego Pomorza Wschodniego, na dzieje trzech miast szczególnie przez niego badanych – Torunia, Gdańska i Elbląga – oraz generalnie na dzieje zakonu krzyżackiego i tematykę kopernikańską, badania nad biografią i działalnością różnorodną Mikołaja Kopernika. Wśród opracowywanych przez niego w pierwszym okresie działalności ważnych źródłowych monografii, które odbierały kolejno wiele tematów historiografii niemieckiej panującej dla dziejów Pomorza po rok 1918, wymienić należy dwie książki z dziejów Gdańska: jakże istotną dla pozycji tego miasta w Rzeczypospolitej pracę pt. Stosunek Gdańska do Kazimierza Jagiellończyka w okresie wojny trzynastoletniej (1952 r.!) oraz kolejną dużą publikację wydaną już w 1953 r. pt. Gdańska flota kaperska w okresie wojny trzynastoletniej, 1454–1466. Gdyby nie fakt, że profesor Marian nie przepadał za trunkami, powiedziałbym, że browar gdański produkujący piwo marki „Kaper” winien był przesyłać rokrocznie skrzynię takiego piwa profesorowi do Torunia!

Swoje badania nad kluczową sprawą dla dziejów Pomorza – powstaniem Prus Królewskich – podsumował w monografii pt. Zjednoczenie Pomorza Wschodniego z Polskq w połowie XV wieku (1959). Wraz z Karolem Górskim i Gerardem Labudą określili także w Polsce badania nad dziejami zakonu krzyżackiego, udatnie je umiędzynarodowiając przez stworzenie nadal działającego w Toruniu ośrodka badań inicjującego kompleksowe studia nad całokształtem dziejów zakonu, który siłą rzeczy, w dawniejszej historiografii badany był wyłącznie w kontekście konfliktów z Polską i Litwą.

Późniejszym nurtem badań M. Biskupa, także wraz z Karolem Górskim, były istotne studia epoki kopernikańskiej, otwierające szereg nowych wątków także w biografii Mikołaja Kopernika. Wydawanie źródeł historycznych, zadanie dla badacza, zwłaszcza średniowiecza, niezwykle ważne i trudne, oraz liczne działania wydawnicze i organizacyjne, określają kolejne dziedziny działalności Profesora. Znów, nieraz wraz z Gerardem Labudą, inicjowali badania, zdobywali sponsorów, organizowali wydawnictwa słownikowe, atlasy map historycznych, słowniki biograficzne, syntezy dziejów miast pomorskich. Warto podkreślić, że Marian Biskup w trudnej epoce PRL-u potrafił być dyplomatą, omijając rafy cenzuralne i polityczne, dążąc jednak zawsze do tego, by jego prace i prace przezeń wydawane osiągały rzetelny poziom naukowy. Udawało mu się unikać wielu typowych, „antyimperialistycznych” ataków na historiografię niemiecką, którą potrafił jednak wielokrotnie skłaniać do przyjmowania ustaleń nauki polskiej. Dodajmy, nie zawsze się to udawało, także w dyplomacji wobec władz PRL-u co do kontaktów zagranicznych, ale tylko ten, kto nie pojmuje trudności uprawiania międzynarodowej nauki w tej dobie, może to krytykować.

Publikowany w 2002 r. wybór mniejszych prac Mariana Biskupa, liczący blisko 500 stron druku, był ważnym dowodem na fakt, że jego liczne prace nadal stanowią ważny głos nauki polskiej (Opera Minora. Studia z dziejów Zakonu Krzyżackiego, Prus, Polski i krajów nadbałtyckich). Nikt nie może zaprzeczyć, że prace Mariana Biskupa dla epoki XIII–XVI w. były zawsze oparte na studium źródeł polskich, pruskich, niemieckich, ogólnoeuropejskich.

Warto postawić pytanie: Jak jeden człowiek mógł tak wiele w swym życiu dokonać? Warunki, w których działał, nie były łatwe, z każdego punktu widzenia. Każdy, kto odwiedzał skromne mieszkanie Profesora, w którym wychowywał troje dzieci z żoną, także wybitną badaczką źródeł historycznych, może być o tym przekonany. Był człowiekiem pracowitym, fakt to bezsporny, odznaczał się wybitnymi zdolnościami, znakomitą pamięcią, to też fakt. To jednak z pewnością by nie wystarczało. Był jednak ponadto człowiekiem znakomicie zorganizowanym i mistrzem rzeczowej rozmowy. Mógł chyba powtarzać, za Komeńskim, wielkim czeskim filozofem i pedagogiem wieku XVII: „Tylko skąpstwo czasu jest szlachetnym skąpstwem!”. Sam kiedyś wyznał w wywiadzie: „Treścią mojego życia jest codzienna praca”.

Nie był pozbawiony ani poczucia humoru, ani życzliwości dla kolegów czy współpracowników, rozrywek jednak raczej nie szukał. Historyk niemiecki uznawaliby w nim wpływ surowego protestanckiego, pruskiego etosu, może mieszczańskie zamiłowanie do rzetelnej pracy, uregulowanego trybu życia. W wielu sprawach, zwłaszcza w kontaktach z możnymi tego świata, był nieraz i zręcznym dyplomatą. Dla zaufanych, co mogę potwierdzić, był bliski krytykom reżimu komunistycznego i jego licznych absurdów, ale głosił, podobnie jak i Karol Górski, że w istniejących warunkach należy realizować swoisty program pracy organicznej.

Dbałość Profesora o współpracowników, o poziom naukowy kierowanego przezeń czasopisma „Zapiski Historyczne”, które doprowadził do roli pisma o międzynarodowej renomie, była bezdyskusyjna. „Zapiski” pod jego redakcją prowadziły jeden z najlepszych w Polsce działów recenzyjnych, pilnie, mimo trudności, śledziły badania niemieckie czy skandynawskie.

Jak można było godzić te liczne obowiązki? Metodę rozmów naukowych z kolegami, współpracownikami, z reguły w skromnym gabinecie domowym w godzinach gdzieś między 16 a 18, można było (niektórzy tego nie lubili) krytykować, czasami powoływać się na hasło typu „Załatw sprawę i żegnaj!”. Osobiście całe życie, także jako profesor, uważałem – i wmawiałem studentom – że tylko „ludzie prawdziwie zajęci mają czas na wszystko”. Faktem jest, że znałem w mojej karierze naukowej ludzi nieraz bardzo zdolnych, ludzi, którzy w pewnym momencie „zapowiadali się świetnie”, a następnie padali ofiarą przekonania, że są już świetni, że nie muszą się trudzić. Kończyło się to w ten sposób, że ich talenty okazywały się „rzucaniem słów na wiatr”, jak pisał o tym jeszcze w dobie imperium rzymskiego poeta Owidiusz.

Szczytem umiejętności Profesora była jego umiejętność kierowania pracami zespołowymi. Najczęściej, przy trudnych tematach, to jest z autorami droga przez mękę. Profesor Biskup potrafił ludzi mobilizować, nawet ich „straszyć”, a rezultaty były w sumie bardzo pozytywne, wiele publikacji wychodziło na czas, zgodnie z życzeniami sponsorów czy zgodnie z terminami rocznic historycznych.

Epoka PRL-u nie była dla wielu historyków łaskawa, na przykład o dziejach XX w. wielu kwestii nawet nie można było poruszać, nie brakowało autorów, którzy potrafili pisać o niemieckim Katyniu czy o bohaterskiej pomocy Armii Czerwonej dla powstania warszawskiego. Marian Biskup był mediewistą, ale i tu były różne pułapki. Mogę stwierdzić, że należał do tych badaczy, których dorobek do dziś jest ceniony i stale żywotny. Oczywiście, jak w każdej nauce, są pewne nowe odkrycia, pewne nowe ustalenia, nowe dyskusje, jednakże w sumie każdy z nas wie, że dorobek takich historyków, jak Gerard Labuda, Karol Górski, Marian Biskup, pozostaje dla naszych dziejów regionalnych dorobkiem o nieprzemijającej wartości.

Stanisław Salmonowicz

 

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w „Pomeranii”, kwiecień 2018, s. 28–29, pt. Mariana Biskupa żywot pracowity.

 

Więcej o Profesorze Marianie Biskupie we wspomnieniach:

1. Henryka Samsonowicza w: „Kwartalnik Historyczny” 119, z. 2, 2012, s. 413–416; otwarty dostęp: http://rcin.org.pl/publication/39114,

2. Janusza Tandeckiego w: „Studiach Źródłoznawczych” 51, 2013, s. 241–243; otwarty dostęp: http://rcin.org.pl/publication/53209.